O nowej płycie, symbolice okładki i rybkach wokalistki rozmawiamy z zespołem GTC.
AB: GTC – po prostu rejestracja z Tczewa czy skrót ma dla Was głębsze znaczenie?
GTC: Dla nas to po prostu rejestracja, a zarazem darmowa reklama naszego miasta. Jak jedziemy na koncert, to od razu wiadomo skąd jesteśmy. Szukając pomysłu na nazwę zespołu poprosiliśmy kuzyna Piotra by podesłał nam parę propozycji, jak tylko zobaczyliśmy „GTC” wiedzieliśmy, że to jest to.
AB: Jak długo istnieje GTC? Kto był inicjatorem powstania zespołu?
GTC: W kwietniu miną 4 lata istnienia kapeli, w tym składzie gramy już 3lata. Nie było inicjatora przy powstaniu zespołu. Znaliśmy się wcześniej z różnych formacji. Któregoś razu w 3-osobowym składzie graliśmy koncert w tczewskim klubie Life Music Pub, na którym zjawił się Piotrek i potem dołączył do nas. Rozpoczęliśmy wtedy regularne próby, wtedy jeszcze pod szyldem Rockaway. Ale okazało się ze ta nazwa jest już sprywatyzowana. W tych czasach śpiewał jeszcze Michał. Gdy dołączyła do nas Ewa, zaczęliśmy pracować nad autorskim utworami.
AB: Jak czujecie się jako doceniany i zauważany zespół, a pochodzący z małej miejscowości, której nazwy zazwyczaj nikt nie kojarzy. Trudno było Wam się wybić?
GTC: Nie jesteśmy aż tak znani. Doceniają nas na pewno nasi przyjaciele. Graliśmy już w wielu miejscach ale odbiór jest bardzo różny. Zdarzało nam się grać na ogromnych imprezach, gdzie ludzi było jak na lekarstwo – np. były to imprezy masowe typu grill, podczas których byliśmy jednym z wielu zespołów, które występują przed gwiazdą. I jak to zwykle bywa – podczas występu gwiazd ludzi było mnóstwo, a nas przyszło posłuchać tylko parę osób. Jednak graliśmy też na imprezach w małych miejscach, gdzie okazywało się, ze są to naprawdę super wydarzenia i odbiór ludzi ukierunkowany był na nas oraz na to co mamy do zaoferowania. To były naprawdę czadowe koncerty! Ostatnio mieliśmy ciekawe zdarzenie w Gniewie, gdzie można powiedzieć, że naszym suportem był Oddział Zamknięty, który grał przed nami. Nastroili tak imprezę, że potem wejście na scenę było niczym formalność. Zespół świetnie rozhulał publiczność i naprawdę było bardzo ciekawie mimo, że koncert odbył się w małym miejscu, to okazał się naprawdę super.
AB: Czego słuchacie na co dzień? Jakie są Wasze inspiracje muzyczne?
GTC: Łatwiej by było powiedzieć czego nie słuchamy. Inspiracji jest mnóstwo i to są inspiracje często i gęsto różne ale też często i gęsto nasze wspólne. Jest wielu wykonawców, których razem słuchamy i wspólnie ich lubimy. Jednak jest też dużo indywidualnych pasji – każdy z nas ma takie swoje podwóreczko. Na pewno zespół czerpie z korzeni klasycznej muzyki rockowej. Nasza muzyka jest wspólnym mianownikiem tego wszystkiego, czego słuchamy. W zespole panuje demokracja, nie ma lidera, który by o wszystkim decydował, zatem z całą pewnością nasza muzyka jest wypadkową naszych pasji.
AB: Jak ogólnie można scharakteryzować Waszą twórczość?
GTC: Jest to muzyka rockowa, gitarowa, pewnie trochę popowa, niektórzy twierdzą, że oparta na klasycznych brzmieniach. Wolelibyśmy by to krytycy i słuchacze nas zaklasyfikowali. Ciężko nadążyć za współczesnymi nurtami i nadać jej jakąś konkretną etykietę.
AB: Czyli to co gracie wynika z Waszych zainteresowań. Czy może z czegoś jeszcze?
GTC: Każdy z nas miał inny obraz tego, jak to będzie wyglądała nasza muzyka. Na początku graliśmy inaczej i teraz jest inaczej. Uważamy, że trwamy w nieustannej ewolucji. Cały czas zespół nad czymś pracuje, coś zmienia i kombinuje – jak zrobić żeby było nam wszystkim fantastycznie i żeby to, co razem tworzymy przekazać pozytywnie na zewnątrz publiczności. Chcemy zarażać niejako widownię bo to jest w jakiś sposób ze sobą powiązane – my się czujemy dobrze jak widownia dobrze się czuje i oni dobrze się czują jak widzą nas zadowolonych. Tą muzyczną ewolucję słyszymy nie tylko my ale również osoby z zewnątrz, które śledzą nas od dłuższego czasu. Jest to proces, który ciągle trwa, a kierunek w którym idziemy jest kierunkiem dobrym i warto nim podążać. Nawet utwory jakie zagramy na najbliższych koncertach będą już brzmiały inaczej niż te na płycie.
AB: Skupmy się przez chwilę na płycie. Wydaliście debiutancki krążek. Jak wspominacie okres gdy go nagrywaliście?
GTC: Praca nad materiałem była długa bo w sumie zajęła nam 2 lata. Gdy w zespole pojawiła się Ewa, nadszedł czas na zastanawianie się nad tematem tekstów. Było mnóstwo pomysłów, mnóstwo pomysłodawców ale efekt był bardzo dobry. Praca w studio także zajęła troszkę czasu bo poszukiwaliśmy różnych studiów po to by nasza muzyka i jej elementy zabrzmiały dokładnie tak, jak chcemy. Wreszcie nowe dziecko się urodziło, poród był ciężki ale czekamy i zobaczymy co z niego wyrośnie. Na pewno jesteśmy nauczeni wieloma doświadczeniami i jakbyśmy teraz mieli zacząć prace nad nowym materiałem to wyglądałoby to na pewno inaczej. Pracy nad debiutanckim albumem naprawdę było sporo i każdy z nas zostawił trochę z siebie i siebie w tej płycie. Słuchacze teraz ocenią. My przykładamy się mocno do koncertów promujących nasz krążek. Pierwszy z nich już 11 lutego w Tczewie. Chcemy grać wiele koncertów i będziemy starali się grać wszędzie, aby to nasze dziecko naprawdę dobrze promować. Płyty rozsyłamy gdzie się tylko da bo wiadomo, że jak zespół jest mało znany to ludzie najpierw chcą usłyszeć jak gra, a dopiero potem zaprosić go na koncert.
AB: Okładka płyty to zawsze znak dla słuchacza i potencjalnego nabywcy płyty. Czy znajdujące się na niej radio ma dla Was jakieś szczególne znaczenie?
GTC: Stare radio pojawia się na okładce i w środku ponieważ chcieliśmy nawiązać do starych klasycznych brzmień, które lubimy. Radio jest elementem, który był pomysłem na tą płytę. Tak samo jak kurz na lampach ma symbolizować starość i powrót do korzeni. Jest to swoisty ukłon w stronę dawnych czasów świetności muzyki rockowej i fajnych starych brzmień.
AB: Skąd się biorą i jak powstają Wasze teksty?
GTC: Piszą dla nas: Bożena Ptak i Tomasz Olszewski, a do jednej z piosenek wykorzystaliśmy wiersz Edwarda Stachury. Bożena i Tomek są osobami związanymi z nami wieloletnimi więzami przyjaźni. Zwłaszcza nasza wokalistka jest mocno związana z Bożeną. Ewa często jeździ do niej na sesje mówi co by chciała, a Bożena w przypływie inspiracji wtedy pisze tekst. Jednym z zaskoczenia był tekst „Si Wi” Tomka Olszewskiego, który na początku jawił się nam jako nie pasujący do nas i naszej muzyki. Gdy kiedyś wykonaliśmy go przedpremierowo na jednym z koncertów to się okazało, że jest super, że właśnie o to chodzi. Muzycy nie biorą udziału w tworzeniu tekstów, my widzimy je jako gotowe i możemy je zaaprobować lub nie albo ewentualnie wskazać co poprawić.
AB: Tekst tworzony poza zespołem nie sprawia trudności w komponowaniu utworu?
GTC: Najpierw powstaje muzyka w zarysie, a do niej Ewa razem z nami szuka linii melodycznych stosując przy tym dośpiewywanie tzw. rybek. Dzięki temu wiedziała w którym miejscu utworu ma pojawić się taka czy inna samogłoska i na tej podstawie powstawał tekst. To jest taka trochę techniczna strona pisania tekstów ale na tej płycie to właśnie wyglądało. Z reguły jest łatwiej stworzyć muzykę pod tekst, ale my zrobiliśmy to w drugą stronę i nie sprawiło to większych trudności.
AB: Jakie plany ma zespół na najbliższe miesiące?
GTC: Przede wszystkim koncerty i promocja krążka. Płyta jest dostępna od 6 grudnia [2008 – red.]], ale niewiele osób jeszcze o niej wie i dlatego chcemy ją promować. Płyta jest do nabycia przez naszą stronę internetową, atakujemy lokalne radia, wysyłamy też materiał w dalej, wiadomo ze chcemy żeby ktoś nas dostrzegł. 11 lutego odbędzie się koncert promujący w Tczewie . Chcemy żeby był w jakimś sensie wyjątkowy i szczególny dlatego wkładamy wiele pracy w przygotowanie się do niego. Szykujemy też niespodzianki, można spodziewać się gości, ale więcej informacji nie zdradzimy tylko zapraszamy na koncert!
GTC: Piort Kalkowski, Michał Saidowski, Ewa Szwajlik, Piotr Małkiewicz, Tomasz Boćkowski.

[...] Przeczytaj wywiad z zespołem GTC, który został specjalnie udzielony naszemu serwisowi, który znajdziesz tutaj. [...]
jak było w dawnych czsasach